W artykule https://dariuszdubik.pl/agencja-etat-czy-zewnetrzny-partner-jak-wybrac-komu-oddac-marketing-swojej-firmy/ rozłożyłem trzy modele - agencję, etat i zewnętrznego partnera marketingowego. Pokazałem, co każdy z nich oferuje i kiedy ma sens. Partner wypadał tam jako model, w którym jedna osoba bierze odpowiedzialność za całość obrazu.
Ale "całość obrazu" to wciąż dość pojemne określenie, prawda? No i dokładnie to chcę ci teraz pokazać konkretnie - krok po kroku, tak jak to wygląda u mnie w praktyce.
Diagnoza - zanim cokolwiek zaczniesz wdrażać
Część tej diagnozy to rozmowy telefoniczne bezpośrednio z klientami danej firmy - o ich procesie zakupowym, o tym, co porównywali i dlaczego wybrali akurat tę firmę, a nie inną. To rozmowa, nie ankieta wysyłana mailem. I najczęściej wychodzą z niej informacje, których firma sama o sobie nie wie.
Strategia i priorytety - co robić najpierw, a co może poczekać
Na podstawie tego, co wynika z diagnozy, ustalam kolejność działań. Nie na podstawie tego, "co się akurat robi w marketingu", ani co wydaje się słuszne na pierwszy rzut oka, tylko na podstawie faktów zebranych na wcześniejszym etapie.
Wdrożenie - szeroki zakres, jedna osoba odpowiedzialna za całość
Strony internetowe i landingi - przerabiam istniejące, dodaję potrzebne, konstruuję od podstaw tam, gdzie ich brakuje.
Systemy przechwytujące leady, czyli mechanizmy, które zamieniają odwiedzających stronę w kontakty do dalszej obsługi, albo od razu w klientów.
Mailing i sekwencje e-mailowe - komunikacja z bazą kontaktów, zaplanowana i regularna, nie jednorazowa wysyłka.
Wdrożenia techniczne razem z programistami - narzędzia i integracje szyte pod konkretną firmę, nie gotowe szablony naciągane na każdy przypadek.
Obsługa narzędzi marketingowych na bieżąco - utrzymanie tego, co już działa, żeby faktycznie działało, a nie tylko istniało.
Webinary sprzedażowe i prezentacje online, prowadzone bezpośrednio do klientów danej firmy, tam gdzie to ma sens w procesie sprzedaży.
A tam, gdzie coś wykracza poza moje kompetencje, na przykład grafika, zlecam to dalej, ale nie znika to spod nadzoru. Efekt ma być spójny ze strategią ustaloną wcześniej, a nie osobnym bytem, który po prostu ładnie wygląda.
Analiza - sprawdzanie, czy to działa
Wdrożone działania nie zostają same sobie. Analizuję dane sprzedażowe, analityczne i statystyczne - nie tylko ruch na stronie, ale to, co z tego ruchu faktycznie przekłada się na zapytania i sprzedaż.
Gdzie kończy się to, co robię sam
Ten zakres nie jest nieograniczony, i szczerze mówiąc, nie powinien być. Przy większym wolumenie pracy, dużej ilości treści, rozbudowanych kampaniach, i tak potrzebne jest dodatkowe wsparcie: agencji, freelancerów albo osoby na etacie po stronie klienta.
Nawet wtedy jednak nie znika nadzór nad całością. To ja pilnuję, żeby to, co robi agencja czy freelancer, było zgodne ze strategią ustaloną na początku, a nie osobnym, oderwanym działaniem.
Najlepiej opisać to tak: działam jak dron krążący nad marketingiem w firmie. Widzę całość z góry, a kiedy trzeba, schodzę precyzyjnie w jeden konkretny obszar i tam pracuję, dopóki zadanie nie jest zrobione. Gdy kończę, przemieszczam się dalej, nad kolejny obszar, i albo krążę nad nim i nadzoruję, co się tam dzieje, albo znowu schodzę niżej i wykonuję robotę własnymi rękami - cały czas nie tracąc z oczu celu, jakim jest rozwój firmy i przyciągnięcie większej liczby klientów.
No i tyle na dziś.
Przeczytałeś, teraz sprawdź to na sobie — 7 pytań, 2 minuty, zobaczysz od razu, czy to Twoja sytuacja.
Jeśli już wiesz, że to Twój przypadek i wolisz od razu pogadać — napisz poniżej.
Odpiszę, pogadamy, wspólnie ustalimy, czy i jak mogę pomóc.