fbpx

Stoisz przed decyzją, komu zlecić marketing w swojej firmie? Zgaduję, że zadajesz sobie złe pytanie. Szukasz "najlepszego dostawcy" - a szczerze mówiąc, to pytanie nie doprowadzi cię do dobrej decyzji.

Właściwe pytanie brzmi inaczej: co dokładnie dostajesz w każdym z trzech modeli - agencji, etatu i zewnętrznego partnera marketingowego? No i dokładnie to chcę ci teraz rozłożyć na czynniki pierwsze. Zobaczysz, co realnie kupujesz w każdym z nich, gdzie leżą ich słabe strony z twojej perspektywy jako klienta, i kiedy dany model pasuje do twojej firmy, a kiedy nie.

Dlaczego to nie jest pytanie "co jest lepsze"

Agencja, etat, partner. To trzy różne modele odpowiedzialności. Każdy pasuje do innej sytuacji firmy.

Znam ten schemat z rozmów z właścicielami małych firm B2B - no i prawie zawsze słyszę to samo: "nie wiem, co poprawić najpierw" i "nie mam pewności, czy to, co robię w marketingu, w ogóle działa". I właśnie od tego zależy, który model wybrać. Nie od tego, który dostawca jest "obiektywnie najlepszy", tylko od tego, na jakim etapie chaosu (albo porządku) jest akurat twoja firma.

Agencja - kupujesz wykonanie, nie całościowy obraz

Zespół agencji marketingowej pracujący nad kampaniami przy komputerach

Co realnie kupujesz?

W agencji kupujesz wykonanie konkretnego zakresu prac - kampanii, SEO (czyli optymalizacji pod wyszukiwarki, żeby twoja strona wyskakiwała wyżej w Google), social mediów. Zwykle jeden kanał albo wąski zestaw kanałów.

Co tu jest mocną stroną?

Agencje specjalizują się w swoim kanale. Mają wypracowane procesy pod konkretne zadanie i skalę, której nie zbudujesz z jedną osobą.

A gdzie jest problem?

Agencja nie bierze odpowiedzialności za całość twojego marketingu, patrzy tylko przez pryzmat własnego kanału. I zobacz, jak to wygląda w praktyce: dział SEO mówi, że problem jest w treści na stronie. Dział Ads mówi, że problem jest w budżecie kampanii. Efekt? Nikt nie widzi całego obrazu.

Dochodzi do tego rotacja osób. Junior albo account manager się zmienia, a ty tracisz cały kontekst i musisz tłumaczyć wszystko od nowa. Wyobrażasz sobie to? Model rozliczeń, oparty na godzinach albo budżecie reklamowym, czasem premiuje robienie więcej, nie robienie właściwych rzeczy.

Kiedy to jednak dobry wybór?

Agencja sprawdza się, gdy już wiesz, co robić, i potrzebujesz tylko rąk do wykonania w jednym kanale. To nie jest zły wybór sam w sobie. Jest złym wyborem, jeśli jeszcze nie wiesz, co poprawić najpierw.

Etat - kupujesz czas i zaangażowanie, nie zestaw kompetencji

Marketingowiec na etacie w małej firmie otoczony wieloma zadaniami

Co realnie kupujesz?

Zatrudniając marketingowca na etat, kupujesz czas i dostępność jednej osoby, albo małego zespołu, w pełni zanurzonej w twojej firmie. Zna produkt, klientów i historię wcześniejszych decyzji.

Co tu jest mocną stroną?

Osoba na etacie jest w pełni zaangażowana w kontekst firmy, dostępna na już, i lojalna wobec celu firmy, nie wobec własnego portfela klientów, jak to bywa w agencji.

A gdzie jest problem?

Jedna osoba rzadko ogarnia wszystko naraz: strategię, SEO, ads, social media, analitykę i copywriting. W małej firmie zwykle kończy się to tak: dostajesz marketingowca od wszystkiego, czyli kogoś przeciętnego wszędzie, a nie eksperta w czymkolwiek konkretnym.

Brakuje też zewnętrznej perspektywy. Osoba pracująca wewnątrz firmy łatwo przyjmuje twoje założenia bez ich kwestionowania. No i dochodzi ryzyko rotacji: ta jedna osoba odchodzi, i razem z nią znika cała wiedza i cały proces naraz. A koszt, pensja, składki, urlop, L4, jest stały, niezależnie od tego, ile realnie roboty jest w danym miesiącu.

Kiedy to jednak dobry wybór?

Etat ma sens, gdy masz dużo bieżącej pracy operacyjnej w marketingu (obsługę social mediów, bieżące kampanie, kontakt z klientami) i gdy ktoś już wcześniej wyznaczył kierunek działań. Wtedy etatowiec ma się czym kierować, zamiast samemu wymyślać strategię od zera.

Zewnętrzny partner - kupujesz odpowiedzialność za całość obrazu

Konsultacja z zewnętrznym partnerem marketingowym nad planem priorytetów

Co realnie kupujesz?

Zewnętrzny partner marketingowy bierze odpowiedzialność za całość obrazu: priorytety, kolejność działań, pomiar efektów. Niezależnie od tego, kto potem to wykonuje - agencja, etatowiec czy freelancerzy.

Co tu jest mocną stroną?

To perspektywa z zewnątrz, bez przywiązania do jednego kanału czy jednego wykonawcy. Partner pełni rolę łączącą działania różnych osób w jeden proces oparty na danych, nie na przeczuciu.

A gdzie jest problem?

Zakres wdrożenia zależy tu od konkretnej osoby. Część rzeczy partner może wdrożyć sam, ale nie wszystko. Przy większym wolumenie pracy, na przykład dużej ilości treści czy rozbudowanych kampaniach, i tak potrzeba dodatkowego wsparcia: agencji, freelancerów albo etatowca.

To także model oparty na zaufaniu do jednej osoby albo małego zespołu, nie na dużej strukturze z zapleczem. Jakość relacji i komunikacji ma tu większe znaczenie niż gdziekolwiek indziej. I trudniej go skalować niż agencję, bo dobry partner ma ograniczoną liczbę godzin i klientów, którym może się realnie poświęcić.

Kiedy to jednak dobry wybór?

Partner sprawdza się, gdy masz chaos decyzyjny: dużo pomysłów, dużo narzędzi, ale nie wiesz, co robić najpierw i czy to, co już robisz, w ogóle działa. Brzmi znajomo? To sytuacja właściciela, który czuje, że wydaje pieniądze na marketing, ale nie widzi przełożenia na zapytania i sprzedaż.

Jak sprawdzić, który model pasuje do ciebie teraz

Masz już trzy portrety. Teraz prosty test - zadaj sobie po kolei te pytania.

Czy wiesz już, co dokładnie robić w marketingu, czy dopiero to ustalasz? Jeśli wiesz, agencja może wystarczyć. Jeśli nie, najpierw potrzebujesz kogoś, kto ustali priorytety.

Czy masz kogoś, kto ogarnia całość obrazu, czy każdy kanał działa osobno, bez wspólnego kierunku? Brak takiej osoby to dla ciebie sygnał: potrzebny jest partner albo ktoś, kto tę rolę przejmie.

Czy twój marketing generuje na tyle dużo bieżącej roboty operacyjnej, że potrzebujesz kogoś na miejscu codziennie? Jeśli tak, i jeśli kierunek już jest ustalony, etat ma sens.

Krótko mówiąc: model, który pasuje dziś, nie musi pasować za rok. Twoja firma się zmienia, a razem z nią zmienia się chaos albo porządek w marketingu. Zobacz, jak to wygląda akurat u ciebie, i sprawdź, czy model, którego dziś używasz, w ogóle jeszcze ma sens.

Chcesz zobaczyć, jak to wygląda nie w teorii, tylko w praktyce?

Zobacz, jak wyglądała taka współpraca krok po kroku, z konkretnymi liczbami → kliknij tutaj

 

No i tyle na dziś.

Przeczytałeś, teraz sprawdź to na sobie — 7 pytań, 2 minuty, zobaczysz od razu, czy to Twoja sytuacja.

Jeśli już wiesz, że to Twój przypadek i wolisz od razu pogadać — napisz poniżej.

Odpiszę, pogadamy, wspólnie ustalimy, czy i jak mogę pomóc.

Wysyłając wiadomość, wyrażasz zgodę na kontakt telefoniczny lub mailowy w celu jej obsługi. Nie wysyłam informacji handlowych ani marketingowych — kontaktuję się wyłącznie w sprawie zgłoszenia. (Polityka Prywatności)